Kia SUVIVALS ADVENTURE CLUB

Zwiedzamy Polskę

Gdzie woda przejrzysta - Puszcza Augustowska
05.04.2013

Puszcza Augustowska była kiedyś miejscem królewskich polowań. I choć od tamtego czasu minęły wieki, a królów już nie ma, to las nadal jest niczym nieskażony i tak gęsty jak przed laty. To jedno z ostatnich miejsc w Polsce, gdzie nadal można się napić wody wprost z rzeki.

Puszcza Augustowska była kiedyś miejscem królewskich polowań. I choć od tamtego czasu minęły wieki, a królów już nie ma, to las nadal jest niczym nieskażony i tak gęsty jak przed laty. To jedno z ostatnich miejsc w Polsce, gdzie nadal można się napić wody wprost z rzeki.

Tekst Rafał Jemielita, zdjęcia Magda Pisińska

Pod względem rozmiarów Puszcza Augustowska jest równie wielka jak Białowieska, ale zwykłemu człowiekowi okrągła liczba 160 tysięcy hektarów pełnych soczystej zieleni nie mówi nic. Znacznie bardziej liczy się to, co widać od razu: ciągnący się przez 40 kilometrów pas lasu z mnóstwem jezior, Kanałem Augustowskim oraz dwiema rzekami: Rospudą i Czarną Hańczą. Dziś to przede wszystkim raj dla żeglarzy i kajakarzy, ale był moment, kiedy Augustów i jego okolice mogły zamienić się w wielkie przemysłowe centrum. Na początku XIX wieku rozpoczęto tu jedną z najbardziej ambitnych budów tamtych czasów – polscy inżynierowie (wśród nich Ignacy Prądzyński, przyszły generał powstania listopadowego) postanowili połączyć Biebrzę z Niemnem, by spławiać drewno z Litwy do Warszawy. Przy budowie kanału używano często nietypowych technologii i najbardziej nowoczesnych materiałów. Niektóre śluzy wymurowano 
klasycznie z cegieł, ale były też ambitne „prototypy” tworzone z mało używanego w tamtych czasach betonu. Budowa trwała wiele lat, jednak nie została dokończona i kanał nigdy nie zyskał większego znaczenia handlowego. Jedynie śluzy okazały się bardzo solidne i przetrwały prawie 200 lat bez większych remontów. Wszystkie były obsługiwane ręcznie, ale do ich otwierania nie trzeba było specjalnej krzepy. Jeszcze kilkanaście lat temu jedną ze śluz obsługiwała przygarbiona babuleńka, która na oczach zaskoczonych letników żwawo przesuwała wielkie drewniane wrota. 

Puszcza Augustowska swoją nazwę zawdzięcza Zygmuntowi Augustowi, który w XVI w. przyjeżdżał w knieje legendarnej Jaćwierzy na wielkie polowania. Król miał tu wszystko, o czym myśliwy mógł tylko zamarzyć – w puszczy żyły tury, żubry, łosie, jelenie, dziki, wilki, a nawet niedźwiedzie. Tak grubego zwierza już dzisiaj nie ma, tury i niedźwiedzie dawno wytrzebiono, ale w Augustowskim nadal żyje około 50 gatunków ssaków i 150 gatunków ptaków. 

Przez jakiś czas puszcza była domem także dla smolarzy, bartników hodujących w lesie pszczoły i prymitywnych hutników wytwarzających żelazne elementy z darniowej rudy wykopywanej w ziemi. Przemysł nigdy nie rozwinął się jednak na wielką skalę. Puste przestrzenie i oddalenie od cywilizacji sprzyjały za to kontemplacji, więc bardzo chętnie osiedlali się tu pustelnicy. Do ich dyspozycji Zygmunt August oddał mały dwór myśliwski na wyspie na jeziorze Wigry. Początki jednego z najsłynniejszych polskich klasztorów, który reklamuje dziś Polskę we wszystkich zagranicznych folderach reklamowych, były trudne – świątynię budowano etapami przez prawie pół wieku. Jako ostatni postawiono imponujący kościół, który oddano mnichom w roku 1745. To jeden z niewielu zabytków architektury w tym regionie. Innym jest romantyczna murowana brama wjazdowa pałacu rodziny Paców z 1823 roku w Dowspudzie pod Augustowem. Sam pałac rozsypał się do fundamentów. Postawiona w stylu angielskiego neogotyku brama zachwyca różowymi ścianami i delikatnymi, smukłymi wieżyczkami na dachu. Wybór stylu był nieprzypadkowy – imć Michał Pac miłował Anglię i próbował przenieść do Polski angielskie wzory. Nie tylko w budownictwie, ale też w dziedzinie gospodarki. Pac sprowadził do Polski osadników ze Szkocji, którzy prowadzili jego majątek złożony z kilku tysięcy owiec, własnej gorzelni i fabryki narzędzi rolniczych. Krach przyniosło powstanie listopadowe. Michał Pac był jego pierwszym dyktatorem i kiedy powstanie upadło, właścicielowi Dowspudy udało się wprawdzie uniknąć aresztowania, ale cały majątek skonfiskowano. Co stało się ze Szkotami? Nie wiadomo. Dawnych gospodarzy przypomina tylko nazwa pobliskiej wsi Szkocja i coroczny minifestiwal muzyki celtyckiej, który odbywa się na małej scenie ustawionej w ceglanych pałacowych fundamentach.

Augustowskie lasy dostarczają doskonałego drewna. Typowa augustowska chałupa ma dwuspadowy dach kryty tzw. osikowym wiórem – drewnianymi gontami, które pod wpływem słońca i deszczu stają się połyskująco srebrne. Wiór jest szczelny i potrafi wytrzymać naprawdę wiele lat. Każdy dom ma mały ganek z charakterystycznym motywem „słońca” zbitego z cienkich listewek, a na rogach kolorowe ozdobne malunki. Czasem można też spotkać ażurowe dekoracje nad oknami pracowicie wycinane przez jakiegoś anonimowego cieślę. Takie same można spotkać w chałupach z Syberii! Drewniane, dobrze ogacone chałupy, nawet przy 30-stopniowych mrozach wystarczają za ochronę. Jedyny kłopot to woda, bo przy takich mrozach studnie lubią zamarzać. Ale od czego jest woda z jezior czy Kanału Augustowskiego? Nie ma tu praktycznie żadnych dużych zakładów przemysłowych, więc nie ma też żadnego zanieczyszczenia. Specyficzna budowa geologiczna powoduje poza tym, że jeziora mają piaszczyste i żwirowe dno, więc nie zarastają trzciną i nie pokrywają się mułem. Właśnie dlatego woda płynąca kanałem jest bardzo przejrzysta. Miejscami widać nawet dno! Czysta woda ściąga wędkarzy, którzy polują na dorodne sieje i sielawy, a śnieg i lód – miłośników psich zaprzęgów, którzy w Augustowie otworzyli nawet własny klub. „Netah” organizuje psie maratony w okolicach Wigier i Czarnej Hańczy. 

Wiele puszczańskich duktów jest otwartych dla ruchu samochodowego. Drogi można przejechać nawet zwykłą osobówką, ale w labiryncie przecinek i ścieżek bardzo łatwo się zgubić. Dlatego oprócz mapy warto wyposażyć się w mapę sztabową i zwykły kompas. Jednak powoli i tu widać coraz większe zmiany: zrujnowane śluzy na odludziu na styku z Białorusią przechodzą właśnie generalny remont, a tam, gdzie kończy się polski odcinek Kanału Augustowskiego – w Kurzyńcu niedaleko wsi Rudawka – przed dwoma laty uruchomiono przejście graniczne na rzece. Granicę Unii Europejskiej można tu pokonać wyłącznie w łodzi lub kajakiem. To chyba jedyne tego typu przejście w tej części Europy. Drewniane, lekko skrzypiące wrota starej śluzy są niczym symboliczna brama, która łączy kultury Zachodu i Wschodu. Unia i nowe czasy powoli zmieniają 
oblicze Puszczy Augustowskiej. Wokół jezior wyrastają domy letniskowe, stare hotele zamieniane są w spa, ale to nadal region dziewiczy. Łatwo się o tym przekonać – wystarczy poszukać pola komórki. Kilka kilometrów od miasta telefon milknie, sygnał ginie gdzieś w koronach drzew. Zupełnie jakby królewska puszcza sama broniła się przed cywilizacją.

Jak dojechać?
Najlepszym punktem wypadowym do Puszczy i Kanału Augustowskiego jest Augustów. Z Białegostoku jest to nieco ponad godzina jazdy (80 km), odległość z Warszawy wynosi 250 km, a z Gdańska ok. 300 km.

Gdzie spać?
Kompleks Hotelowy Delfin, ul. Turystyczna 81, 16-300 Augustów, tel. 
(0 87) 644 31 12, www.hotel-delfin.com.pl; nowoczesny hotel na wchodzącym w jezioro Białe półwyspie Lisi Ogon. Na miejscu Park Wodny i Centrum Zdrowia i Urody. Do dyspozycji gości m.in. jacuzzi, dwie sauny fińskie, gabinety odnowy. Pokój dwuosobowy kosztuje 240 zł. W cenę wliczone jest śniadanie i korzystanie z Parku Wodnego.

Kwatera Jolanty Borodziuk, Krasne 13, 16-315 Lipsk, tel. (0 87) 644 54 03, 0 501 221 591; odnowiony stary wiejski dom w samym sercu Puszczy Augustowskiej. Może w nim nocować nawet 5 osób. Na parterze łazienka, aneks kuchenny, salon z kominkiem i telewizorem. Cały teren jest ogrodzony, a dom położony jest w środku starego sadu. Cena za wynajęcie całego domu to 150 zł.

 

WARTO ZOBACZYĆ
Sanktuarium w Studzienicznej, Augustów. Na brzegiem jeziora Studzienicznego, na małej wyspie stoi piękna kaplica z XIX w., do której można dostać się jedynie po malowniczej wąskiej grobli. Obok kościoła bije źródło, którego woda – jak twierdzą odwiedzający to miejsce pielgrzymi – ma właściwości lecznicze i pomaga przy chorobach skóry i oczu.

Muzeum Okręgowe w Suwałkach, ul. Kościuszki 81, tel. (0 87) 566 57 50, www.muzeum.suwalki.info. Muzeum szczyci się ciekawymi zbiorami etnograficznymi i dużą ekspozycją archeologiczną. Wśród eksponatów można obejrzeć przedmioty wykonane z rogu przed 3 tysiącami lat, kolie i naszyjniki Bałtów, narzędzia i oryginalną broń z wykopalisk. Muzeum jest otwarte od wtorku do piątku w godz. 8-16, w soboty i niedziele działa od 9 do 17. Bilet kosztuje 5 zł.

Festyn Jaćwieski „Szwajcaria”, Suwałki. Od 8 lat w dawnej wsi Szwajcaria, dzisiaj już przedmieściu Suwałk, odbywa się wiosną festyn archeologiczny. W pobliżu cmentarzyska kurhanowego z okresu rzymskiego można oglądać wówczas popisy kowali, płatnerzy i bursztynników. Można się także dowiedzieć, jak żyli nasi praprzodkowie zamieszkujący tereny tzw. Jaćwierzy.

Mistrzostwa Polski w Pływaniu Na Byle Czym, Augustów. W tym roku mistrzostwa odbędą się już po raz 12. Jak zawsze w ostatnią niedzielę lipca nad jeziora ściągają rzesze miłośników nietypowych wodnych wehikułów. Wygrywa ten, kto przepłynie najdalej, a przy okazji ma najciekawszy (czytaj najbardziej ekstrawagancki) pojazd wodny. www.urzad.augustow.pl

PO SZYBĘ W WODZIE

Snorkel, czyli rura doprowadzająca powietrze do silnika, to pomysł, który przeniesiono do samochodów terenowych z... łodzi podwodnych. Dziwaczna rura nie służy do odprowadzania spalin, ale pozwala na pokonywanie głębokich przeszkód wodnych bez obaw o zassanie wody do silnika. Snorkele wykonywane są z odpornego na uderzenia tworzywa sztucznego, włókna szklanego lub rur metalowych. Nie warto budować snorkela na własną rękę, bo wbrew pozorom nie jest to wcale łatwe. Choćby dlatego, że przy zbyt małej średnicy rury silnik będzie się „dusił” z braku powietrza. Poza tym rura powinna mieć tak dobrany kształt, żeby przy sporych prędkościach nie powodowała świszczenia lub dudnienia. Snorkele wytwarza zaledwie kilka firm na świecie. Niestety takie wyposażenie jest dość drogie – kosztuje od 1,5 tys. do nawet 3 tys. złotych.

Zobacz także: