Kia SUVIVALS ADVENTURE CLUB

Zwiedzamy Polskę

Głęboki oddech - Pojezierze Brodnickie
05.04.2013

W okolicach Brodnicy, Górzna i Nowego Miasta Lubawskiego nie ma przemysłu i dymiących kominów. Jest za to ponad setka jezior, piękne lasy i naprawdę czyste powietrze.

W okolicach Brodnicy, Górzna i Nowego Miasta Lubawskiego nie ma przemysłu i dymiących kominów. Jest za to ponad setka jezior, piękne lasy i naprawdę czyste powietrze.

Tekst Rafał Jemielita, zdjęcia Magda Pisińska

Cywilizacja nie zdążyła jeszcze opanować Pojezierza Brodnickiego, dlatego zalicza się je do rejonów zwanych zielonymi płucami Polski. Bez względu na porę roku zawsze można tu odetchnąć pełną piersią.

Przed kilkunastoma tysiącami lat lądolód zatrzymał się w okolicy dzisiejszej Brodnicy. Gigantyczna bryła przyniosła ze sobą miliardy ton skał, a kiedy w końcu się roztopiła, w zagłębieniach terenu pozostały dziesiątki jezior rynnowych. Przeważnie są niewielkie, tylko kilkanaście posiada powierzchnię przekraczającą 100 hektarów. Pojezierze Brodnickie ustępuje popularnością odległemu o kilkadziesiąt kilometrów rejonowi Warmii i Mazur, ale pod względem czystości i wspaniałych krajobrazów nie ma sobie równych. Jeziora są wąskie (odległość między brzegami nie przekracza zazwyczaj 200 metrów), więc nie spotyka się tutaj dużych jachtów, które potrzebują miejsca na nabranie prędkości. Pływa za to mnóstwo kajaków. Woda w jeziorach może mieć głębokość nawet kilkudziesięciu metrów, co wcale nie znaczy, że jest zimna, ponieważ szybko nagrzewa się w słońcu. Często się zdarza, że w majowe poranki na szybach samochodów trzyma się jeszcze szron, a zaledwie trzy tygodnie później, na początku czerwca, temperatura wody wzrasta nawet do 22–23 stopni. Jeziora to tylko część skarbów, z których słynie okolica. Są także wspaniałe rzeki, w tym dzika Drwęca – ponad 200-kilometrowy, najdłuższy prawy dopływ Wisły, a także mniejsze Brynica i Skarlanka. Wędkarze łowią w nich szczupaki, liny, węgorze, sandacze i sielawy. Zdarzają się też amury i wielkie łososie – w przewodnikach dla „rybołowców” Brodnica i jej okolice zajmują jedno z najważniejszych miejsc.

Krajobraz Pojezierza łatwo skojarzyć z Mazurami. Pod Brodnicą również jest pagórkowato, a gęste lasy rozdzielają szerokie pola obsiane zbożem. Czasem trafi się prosty gotycki kościół z czerwonym dachem lub mała wioska ukryta w cieniu wysokich starych drzew. W wielu miejscach telefony komórkowe nie mają zasięgu. Jest mało sklepów, a te, które działają do późnego wieczora, można policzyć na palcach jednej ręki. Większe zakupy robi się tylko w Brodnicy. 

Zwiedzanie okolicy będzie łatwe dzięki gęstej siatce dróg. Część jest pokryta asfaltem, ale nie brakuje też duktów szutrowych. Kiedy jedzie się po nich samochodem, z tyłu auta zostaje wielka chmura białego kurzu, ale same drogi są wyjątkowo gładkie i prawie bez dziur. Większość biegnie bezpośrednio nad wodą, więc jeziora można objechać dookoła. Praktycznie nie spotyka się znaków zakazu wjazdu czy szlabanów, nawet na szlakach przebiegających tuż obok rezerwatów przyrody. 

Patrząc na mapę okolicy, od razu można zauważyć dwie wielkie zielone plamy – jedną na zachód od Brodnicy, drugą kilkanaście kilometrów na wschód, w okolicach Górzna. To dwa parki krajobrazowe: Brodnicki oraz Górznieńsko-Lidzbarski, pozostałość po istniejącej tu przed wiekami Puszczy Toborskiej. Oba słyną z dziewiczej przyrody. Zaledwie kilka kilometrów od głównej drogi można spotkać gatunki notowane w „Czerwonej Księdze Zwierząt” (podlegające ścisłej ochronie). Wśród nich są między innymi czarne bociany, bąki, orły bieliki, kanie rdzawe i żurawie. W lasach pod Górznem, we wsi Klonowo, znajduje się Dąb Rzeczypospolitej. Wiek monumentalnego drzewa, które wyrosło na 10 pięter i ma pień tak szeroki, że z rozłożonymi rękami nie może go objąć nawet czterech mężczyzn, oszacowano na ponad 400 lat. Typowe dla okolicy są również krzewy szakłaka, mającego wyjątkowo wytrzymałe drewno i dlatego wykonywano z niego laski. W legendach krzew znalazł trwałe miejsce, bo miał czarodziejską moc i potrafił odganiać złe moce: szakłakową laską przepędzono nawet samego diabła, którego rybacy wyłowili przypadkiem z głębokich odmętów jeziora Mieliwo.

Brodnickie lasy są malownicze i trudno uwierzyć, że pod spokojnym zielonym sklepieniem historia dosłownie kipiała. Problemy zaczęły się już w czasach Krzyżaków, którzy napadali na ziemie po drugiej stronie Drwęcy. Najazdom położyła kres bitwa pod Grunwaldem, ale ślady po nich przetrwały do dzisiaj. Rycerze łupieżcy pozostawili m.in. zamek w Brodnicy oraz fortyfikacje w Nowym Mieście Lubawskim. Na początku XIX wieku Brodnica, która leżała na głównym trakcie do Olsztyna, była też świadkiem przemarszu wojsk cesarza Napoleona. Na polach pod miastem we wrześniu 1831 r. zakończyło się Powstanie Listopadowe, a 20 tysięcy żołnierzy generała Rybińskiego przez Drwęcę ewakuowało się do Prus. Z tamtych czasów pochodzi mała kapliczka, stojąca przy drodze prowadzącej do wsi Bobrowo. Ceglany słupek z wielkim okiem opatrzności postawiono na pamiątkę powstańców, którzy zmarli na cholerę w polowym lazarecie.

Pojezierze Brodnickie jest kameralne i ciche. Turystów można spotkać tylko przez dwa miesiące wakacji. Potem znowu robi się sielsko i spokojnie. Czasem doskwierają komary, ale i tak miejscowi twierdzą, że u nich jest znacznie przyjemniej niż na Mazurach. Dlaczego? Bo u konkurencji podobno częściej pada. Klimatyczny fenomen rejonu brodnickiego tłumaczy się niewielką odległością od Wisły, która jest magazynem ciepła „odpychającym” zimne fronty i deszczowe chmury. Ludowe prognozy pogody kryją zapewne trochę prawdy. Jeśli nad Brodnicą widać granatowe chmury, wcale to nie znaczy, że za chwilę pojawią się błyskawice i grzmoty. Znacznie częściej niebo szybko wraca do poprzedniego stanu i znowu robi się błękitne. Jak kolor stu jezior malowniczego pojezierza.

Jak dojechać?
Z Warszawy drogą międzynarodową E77 na Gdańsk. W Płońsku trzeba skręcić na Sierpc (kierunek Toruń-Bydgoszcz), a później na Rypin. Do Brodnicy dojeżdża się drogą krajową numer 560. Odległość od stolicy wynosi około 200 km.

Gdzie spać?
Wokół Brodnicy jest sporo miejsc noclegowych. Najtańsze, ale o podstawowym, raczej niskim standardzie, znajdują się nad jeziorami Partęczyny, Bachotek i Zbiczno. Najlepiej poszukać dobrej i taniej kwatery agroturystycznej, których w okolicy nie brakuje.
Osada Lisa Młyn. Bobrowo, tel. (0 56) 495 95 68, www.agroturystyka.w3wl.pl. Gospodarstwo agroturystyczne Hanny i Wacława Marciniaków leży na brzegu jeziora Wysokie Grodno. Do dyspozycji gości są dwa stylowe domy z pokojami i apartamentem, salon z kominkiem, rowery górskie oraz wędkarska łódź. Z patentem żeglarza można wypożyczyć szybki jacht typu 470, za dopłatą skorzystać z sauny. Grzeczne zwierzęta domowe są zawsze mile widziane – deklarują właściciele pensjonatu. Cena za dwójkę 70 zł. Gospodarstwo nie prowadzi wyżywienia, ale udostępnia kuchnię.
Dworek Wapionka. Górzno, ul. Wczasowa 1, tel. (0 56) 498 82 33, www.dworekwapionka.baxpol.pl. Luksusowy hotel w stylizowanym dworze na brzegu jeziora Górzno. Hotel jest kryty czerwoną dachówką, a w części także piękną strzechą. Ma własną wyspę z kapliczką, karczmę we młynie i jest świetnie wyposażony. Do dyspozycji gości jest m.in. sala kominkowa, apartamenty z dostępem do internetu, kominkami lub piecem kaflowym. 
Cena za dwójkę 250 zł za dobę.

ZOBACZ KONIECZNIE
Drwęca.
Rzeka na całej długości jest rezerwatem ichtiologicznym, ale wędkarze mogą w niej łowić. To także ostoja ptaków oraz jeden z najpiękniejszych szlaków kajakowych. Otaczają ją gęste lasy, najbardziej atrakcyjny odcinek znajduje się między Nowym Miastem Lubawskim i ujściem Brynicy, gdzie Drwęca płynie w głębokiej 50-metrowej dolinie. www.wedka.pl

Kino w kościele. Od czasów II wojny światowej w okolicy Nowego Miasta Lubawskiego nie ma już ewangelików. W czasach socjalizmu ich stary kościół stojący przy rynku miasteczka przekształcono w kino. Dziś to relikt przeszłości i pamiątka dziwnych zakrętów historii – nie ma drugiego takiego kina w Polsce. Kino Harmonia, ul. Rynek 23, Nowe Miasto Lubawskie.

Świat w miniaturze. W Nowym Mieście Lubawskim, tuż przy drodze do Marzęcic, stoi dom Józefa Daleckiego, emeryta, który od ośmiu lat upiększa swój ogród figurami kościołów, pałaców i różnych przedmiotów. Pan Józef tworzy jak Nikifor – jego miniaturowe budowle powstają ze złomu i resztek plastiku. W ogrodzie stoi kilkunastometrowa replika wieży Eiffla, wielki wiatrak napędzany elektrycznie, model samolotu, na którego pokładzie papież Benedykt XVI odwiedził ostatnio Polskę, a także miecz mistrza krzyżackiego i stara armata. Wstęp jest za dobre słowo i ewentualnie kilka złotych na materiały.

Ślady po krzyżakach. W Brodnicy stał kiedyś zamek Krzyżaków, pozostała z niego wieża wysokości aż 50 metrów (podobno jest to najwyższa budowla militarna ustawiona na wschód od Odry) oraz fragmenty murów obronnych. Miasto zachowało układ ulic sprzed wieków. Ma cztery rynki, w tym jeden w kształcie… trójkąta. Warto też zobaczyć ceglane bramy: Chełmińską i Mazurską-Bocianią. www.brodnica.pl

Zobacz także: