Kia SUVIVALS ADVENTURE CLUB

Zwiedzamy Polskę

Pomezania - kraina w dolnym biegu Wisły
05.04.2013

Ziemie w dolnym biegu Wisły Prusowie nazywali Pomezanią - krainą za drzewami. Nie ma już starych puszcz, ale Pomezania-Powiśle nadal leży na uboczu. Brak tu dróg szybkiego ruchu, a Wisłę pokonuje się promem.

Ziemie w dolnym biegu Wisły Prusowie nazywali Pomezanią - krainą za drzewami. Nie ma już starych puszcz, ale Pomezania-Powiśle nadal leży na uboczu. Brak tu dróg szybkiego ruchu, a Wisłę pokonuje się promem.

Tekst Rafał Jemielita, zdjęcia Magda Pisińska

Kiedy wstaje dzień, stare domy u stóp skarpy w Starogrodzie jeszcze długo okrywa szarówka – ziemny wał ma tu blisko pięćdziesiąt metrów wysokości i działa jak wielka naturalna zasłona przed słońcem. Od strony Wisły na skarpę dostać się niełatwo. Drogi biegną wąwozami, są wąskie, kręte i strome – nie da się jechać zbyt szybko. Właśnie w Starogrodzie krzyżacki komtur Herman von Balk postawił zamek, który miał bronić odległego o kilka kilometrów Chełmna – z perspektywy wysokiego wzniesienia nic nie przesłaniało mu widoku na sady, pola oraz Wisłę. Rzeka rozlewa się tu szeroko i od brzegu do brzegu liczy czasem 600-700 metrów. Kiedyś koryto rzeki „wędrowało” niczym wielki wąż. Rzeka niszczyła wsie i zagrażała nadwiślańskim miastom, ale zostawiała po sobie brązowy muł. Był bardzo cenny – ziemia dzięki niemu stawała się żyzna. Dlatego Powiśle było cennym kąskiem dla wszystkich, którzy się tu osiedlali – najpierw Słowian, potem dzikich Prusów, kolonizatorów z Polski i rycerzy zakonu Najświętszej Marii Panny, czyli potocznie Krzyżaków. Trafili tu także menonici – członkowie holenderskiej religijnej sekty, która uznawała wyłącznie dwa sakramenty – chrzest dorosłych i eucharystię. „Olędrzy” osuszyli nadwiślańskie bagna. W wielu wsiach, np. w Chrystkowie, można spotkać ich chałupy z podcieniowymi bramami – menonici swoje domy budowali na lata, z grubych drewnianych belek.

W czasach kiedy Warszawa była jeszcze małym grodem otoczonym drewnianym częstokołem, powiślańskie miasta Chełmno i Kwidzyn za sprawą rezydujących w nich Krzyżaków znano w całej średniowiecznej Europie. Głośno było zwłaszcza o Chełmnie, czyli – mówiąc z niemiecka – Kulmie. Miasto otrzymało prawa do budowy 780 lat temu. Stworzone wtedy przepisy stały się wzorem dla tzw. prawa chełmińskiego, na podstawie którego ulokowano przynajmniej 200 miast, wsi i miasteczek. Chełmno ominęły dwie ostatnie wojny. Przetrwały tu 2 kilometry murów obronnych, zachował się średniowieczny układ ulic i renesansowy ratusz. Centrum przypomina skansen architektoniczny. Na Rynku stoi renesansowy ratusz z wysoką wieżą i attykami. Wygląda zupełnie jak ten z Zamościa! Na jednej z jego ścian zawieszono kutą sztabę grubości męskiego ramienia. To też zabytek techniki – wzór tzw. pręta chełmińskiego, archaicznej miary służącej do mierzenia odległości (pręt odpowiada 4,35 metra). Chełmno zyskało też miano romantycznej stolicy Polski, bo w tutejszej farze przechowywane są cenne relikwie świętego Walentego, patrona zakochanych. Zazdrośnie patrzą na tę popularność mieszkańcy Grudziądza, choć i to stutysięczne miasto słynie z pięknej starówki i charakterystycznych XVI-wiecznych spichrzów. Dla obrony przed rabusiami postawiono je na wysokiej skarpie. Do większości można wejść od strony najwyższego piętra – parter jest na samym szczycie, a piętra schodzą w dół. W Grudziądzu są dwie linie tramwajowe – to jedyne tak małe miasto w Polsce, które może się pochwalić takim środkiem transportu. Przed II wojną światową Grudziądz był ważnym miastem garnizonowym. Mieściło się tutaj słynne centrum wyszkolenia kawalerii i stacjonował 18. pułk ułanów pomorskich.

Z biegiem rzeki krajobraz zaczyna się zmieniać – skarpa zbliża się do rzeki. Na horyzoncie pojawiają się wysokie białe kominy. To papiernia w Kwidzynie – jedna z największych w Polsce. Miasto w dużej części zostało spalone podczas ostatniej wojny. Płomienie nie tknęły tylko grubych murów ceglanej warowni postawionej dla cywilizowania Prusów. Zamek jest ogromny, ale najbardziej zaskakuje wielką wieżą, którą z głównym budynkiem łączy długi ganek na wysokich łukowych podporach. Wieża, zwana gdaniskiem lub danskerem, służyła obronie, była w niej także zamkowa latryna i miejsce, w którym pozbywano się niewygodnych wrogów. Nie trzeba było zwoływać rady, żeby zadecydować o egzekucji – w cichości ceglanych murów oponentów wystarczyło po prostu zrzucić na dół. Kwidzyński „dansker” stoi jednak nad wodą i jeśli skazaniec umiał pływać, miał szanse przeżycia. Dziś po dawnym korycie Wisły nie ma śladu – rzeka dawno temu odsunęła się od Kwidzynia mniej więcej o 5 kilometrów. Warownia straciła na znaczeniu, ale ponieważ była piękna i okazała, nigdy jej nie rozebrano.

Powiśle leży tuż przy „furtce” do cywilizacji. Z prawego brzegu Wisły widać w oddali setki ciężarówek, które po drugiej stronie pędzą znad morza gdzieś w głąb Polski. Dlaczego akurat tutaj jest inaczej, spokojnie i – co tu dużo ukrywać – bezludnie? Odpowiedź jest prosta: trudno tu dojechać. Na drugą stronę rzeki prowadzi tylko kilka mostów, każdy oddalony od drugiego o co najmniej kilkanaście kilometrów. Najprościej Wisłę przepłynąć promem, ale ten działa tylko do popołudnia. Potem jego szyper wraca do domu. 

Na Powiślu nie można się nudzić, nawet jeśli kogoś nie interesują ceglane krzyżackie zamki, „olęderskie” chałupy i malownicze krajobrazy. Wysoka skarpa wiślana jest ulubionym celem miłośników paralotni. Na miejsce startu często wybierają Starogród, gdzie szkolą się adepci latania z Aeroklubu Toruńskiego. Nie brakuje też licznych szlaków rowerowych i miejsc, gdzie zimą można jeździć na biegówkach. Smakosze też znajdą tu coś dla siebie – dolina Dolnej Wisły słynie z wytrawnych powideł ze śliwek węgierek. Smaży się je tuż po pierwszych przymrozkach w wielkich miedzianych patelniach, zawsze bez dodatku cukru. Gotowe powidła zapieka się w piecu, bo spieczona skórka doskonale chroni przed bakteriami. Pajda chleba z takim powiślańskim specjałem jest pyszna.

Jak dojechać?
Z Warszawy drogą międzynarodową E77 na Gdańsk. W Płońsku trzeba skręcić na Toruń (droga krajowa nr 10), a potem E75 na Chełmno-Świecie. Odległość od stolicy to około 280 km. Z Gdańska najszybciej wyjeżdża się międzynarodową trasą E75 (kierunek Bydgoszcz), a potem przekracza Wisłę w Kwidzyniu, Grudziądzu lub Chełmnie. Odległość od Trójmiasta wynosi około 100 km.

Gdzie spać?
Hotel Biały Dwór, Podzamcze 36a, Kwidzyn (0 55) 275 77 10, www.bialy-dwor.pl; hotel z dużą restauracją mieści się w XVI-wiecznym dworze obronnym. W pokojach są stylowe meble. Cena dwójki to 200 zł.
Hotel Energetyk, Grudziądz, ul. Miła 2, tel. (0 56) 46 44 193, www.energetyk-hotel.pl; hotel nad jeziorem Rudnickim, z wypożyczalnią sprzętu wodnego. Na miejscu duży salon kominkowy, 5 sal konferencyjnych i sala balowa na 240 osób. Za pokój dwuosobowy płaci się 120 zł.

Gdzie jeść?
Karczma Chełmińska, Chełmno, ul. 22 Stycznia 1b, tel. (0 56) 679 06 05.
Restauracja stylizowana na ludową karczmę. Można w niej zjeść potrawy kuchni polskiej (w tym z dziczyzny i ryb, np. tatara z sarny i sandacza w kaszy gryczanej) oraz świetne pierogi (tradycyjne lub „eksperymentalne” – z porami i suszonymi pomidorami). Za pierogi płaci się 12 zł, dania z dziczyzny kosztują ok. 30 zł. Na deser warto zamówić lody (9 zł) lub szarlotkę na ciepło (10 zł).

WARTO ZOBACZYĆ
Muzeum Miejskie w Grudziądzu,
 ul. Wodna 3/5, 86-300 Grudziądz, tel. (0 56) 465 90 63, www.muzeum.grudziadz.pl. Można w nim obejrzeć bogate zbiory numizmatów (monet, banknotów, medali, orderów, odznaczeń i odznak) – grudziądzkie muzeum chwali się, że ma w swoich zbiorach około 8200 takich eksponatów. Wśród nich cenne monety rzymskie, denary z czasów Bolesława Krzywoustego i zestaw odznak pułkowych oddziałów stacjonujących w Twierdzy Grudziądzkiej. Wstęp 3 zł. Otwarte codziennie od godz. 10 do 16. W niedzielę wstęp wolny.

Zamek w Radzyniu Chełmińskim. Wprawdzie zamek stoi w ruinie, ale świetnie zachowały się jego wielkie mury i wysokie obronne wieże. Na jedną z nich przy odrobinie szczęścia można wejść. Zamkowe plenery na pewno spodobają się miłośnikom serialu Pan Samochodzik i Templariusze, bo wiele scen nakręcono właśnie w Radzyniu Chełmińskim. Wstęp wolny.

Obserwatorium w Piwnicach,
Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Łysomice, tel. (0 56) 611 30 10. Katedra radioastronomii toruńskiego uniwersytetu od kilkunastu lat prowadzi badania wszechświata na falach radiowych. W Piwnicach, 15 km od Torunia, ustawiono dwie gigantyczne anteny paraboliczne o średnicy 15 i 32 metrów. To największe tego typu budowle w Europie Środkowej. Ośrodek można oglądać, ale najpierw trzeba zadzwonić i umówić wizytę. Za zwiedzanie płaci się 220 zł. Ta kwota pozwala na wejście maksimum pięćdziesięcioosobowej grupie.

Zobacz także: