Kia SUVIVALS ADVENTURE CLUB

Zwiedzamy Polskę

Śladami głuszców - Lasy Janowskie
08.04.2013

Głuszec zaczyna toki wieczorem. Przywołuje ukochaną, a w miłosnym uniesieniu na sekundę głuchnie – stąd jego nazwa. Ptak bardzo boi się ludzi. Można go spotkać tylko w czterech miejscach w Polsce. W Lasach Janowskich czuje się bezpiecznie, bo od cywilizacji dzielą go kilometry gęstego lasu.

Głuszec zaczyna toki wieczorem. Przywołuje ukochaną, a w miłosnym uniesieniu na sekundę głuchnie – stąd jego nazwa. Ptak bardzo boi się ludzi. Można go spotkać tylko w czterech miejscach w Polsce. W Lasach Janowskich czuje się bezpiecznie, bo od cywilizacji dzielą go kilometry gęstego lasu.

Tekst Rafał Jemielita, zdjęcia Magda Pisińska

Pagórkowata Wyżyna Lubelska na południe od Kraśnika urywa się skarpą wysoką na kilkadziesiąt metrów i zamienia w wielkie zapadlisko – Równinę Biłgorajską. Szeroką panoramę wypełnia morze drzew. To słynne Lasy Janowskie, które leżą na zachodzie Puszczy Solskiej rozciągającej się nawet na 100 kilometrów, o powierzchni ponad 120 tysięcy hektarów. Są prawie płaskie, ale ich monotonię od czasu do czasu przerywają wzniesienia – kilkunastometrowe wydmy z białego piasku. W większości lasy są podmokłe. To skutek geologicznego fenomenu. Choć Wyżyna Lubelska jest sucha, pod Janowem wody nie brakuje. Część to mokradła i torfowiska, ale naliczono tu także ponad 130 zbiorników wodnych. Wśród nich także słynne stawy rybne, które utworzono w XIX wieku.
Jest wiele roślin i zwierząt. Oprócz sosen, kilkudziesięciometrowych świerków i brzozowych zagajników można spotkać rzadkie jodły i jawory. W gęstwinie żyją głuszce, jelenie, dziki, wilki, bobry, orły bieliki, czarne bociany i... 58 gatunków ważek – najwięcej w całym kraju.

Odległości między wsiami leżącymi w lasach liczy się na kilometry, siatka dróg jest raczej mizerna, a więc przez wieki było tu najlepsze schronienie, a także pole walk. W leśnych ostępach kryli się powstańcy styczniowi, ale najbardziej dramatyczne wydarzenia są związane z II wojną światową. W 1944 r. na Porytowym Wzgórzu i w dolinie rzeki Branwi doszło do wielkiej bitwy między oddziałami niemieckimi i partyzantami. Siły były nierówne: 30 tysięcy Niemców wyposażonych w samoloty bombowe i artylerię zmierzyło się z 3 tysiącami „leśnych”. Mimo przewagi wroga partyzanci sprytnie wykorzystali tajne ścieżki i udało im się wyrwać z okrążenia. Przypomina o tym monumentalny pomnik, który wystawiono w 30. rocznicę tamtych wydarzeń. 

Do środka Lasów Janowskich prowadzą nieliczne drogi. Te główne pokrywa asfalt, ale polne gościńce, zwłaszcza po deszczu, można przejechać tylko samochodem z napędem na wszystkie koła. Terenówka nie gwarantuje pełnego sukcesu. Żeby się o tym przekonać, można wyruszyć tzw. gościńcem biłgorajskim, który przed wiekami został wytyczony przez anonimowego geodetę dzielącego majątek rodziny Zamoyskich. Historyczny dukt kilometrami biegnie zupełnie prosto, ale jego pokonanie, choć po drodze nie ma żadnego zakrętu, przysparza kłopotów nawet doświadczonym kierowcom. Droga jest zarośnięta, bardzo zabłocona i skomplikowana nawet dla miłośników ekstremalnych wypraw rowerowych. – Masz czas, jedź do Biłgoraja – żartują miejscowi. I trudno się z nimi nie zgodzić.

Kia w terenie 
Moda na samochody terenowe trwa. Jednym wystarcza zapasowe koło na tylnych drzwiach i duże opony, bo autem jeżdżą głównie po ulicach. Inni próbują wypraw po prawdziwych bezdrożach. Samochód „4x4” wjeżdża w miejsca niedostępne dla zwykłych aut, ale potrzeba inwestycji, żeby robić to naprawdę bezpiecznie. Kia Sorento przed wyprawą w Lasy Janowskie przeszła wiele modyfikacji. Wszystko po to, żeby mogła przemierzyć najdziksze rejony Polski. Tam gdzie jeździ się tylko polnymi drogami. (więcej obok)

Przydatne informacje
Wjazd samochodów na teren Lasów Janowskich poza wyznaczonymi drogami jest zakazany bez zgody nadleśnictwa. W wielu miejscach stoją też szlabany ustawione dla ochrony rezerwatów przyrody. Po szlakach można poruszać się pieszo, rowerem lub wyruszyć w las terenowym transporterem Hägglunds. Wehikuł z demobilu szwedzkiej armii należy dziś do Bagiennego Bractwa Obserwatorów Terenowych, które współpracuje z Ośrodkiem Edukacji Ekologicznej Nadleśnictwa i ma zgodę na poruszanie się po niedostępnych dla innych miejscach. „Bagienne Bractwo” wysoko oceniła Lubelska Fundacja Rozwoju – projekt został dofinansowany przez Unię Europejską. Wyprawa pojazdem trwa około godziny. Cena biletu dla dziecka 15 zł, dla grup dorosłych od 300 zł za wynajęcie całego Hägglundsa. Wycieczka liczy kilka kilometrów, ale trasę, na życzenie i za dopłatą, można dowolnie wydłużać (www.obserwatorzy.pl).

W śródleśnych osadach próżno szukać restauracji. Żeby zjeść coś ciepłego, trzeba jechać do Janowa. Natomiast z noclegami nie powinno być kłopotu. Przez cały rok można spać nad Zalewem Janowskim w hotelu Duo, ul. Turystyczna 10a, tel. (015) 872 28 80, który dysponuje 70 miejscami w klasie standard i premium. Można tam zamówić wycieczkę w terenowym jeepie, wynająć rower lub żaglówkę Omegę.

Zobacz także: